portfel

Pieniądze – temat tabu

PIENĄDZE FAJNE SĄ

Ludzie rozmawiają ze sobą na tysiące tematów, mniej lub bardziej ważnych ale bardzo rzadko rozmawiają o jednej z najważniejszych rzeczy w naszym życiu – o pieniądzach. Zdarzają się sytuacje, że ludzie wiedzą wszystko o sąsiadach zza ściany, a pojęcia nie mają, ile zarabia ich mąż lub żona.

Już jako dzieci często słyszymy, że dżentelmeni i damy nie rozmawiają o pieniądzach. Że to brudny i krępujący temat. Że pieniądze szczęścia nie dają (tak jakby brak kasy je dawał). Ogólnie rzecz biorąc, pieniądze to zło.

Są to rzecz jasna przekonania nam narzucone, ponieważ wielokrotnie słysząc takie opinie, zwłaszcza jako dzieci, przyjmujemy je jako oczywiste. Nie podważamy ich, akceptując często bezwarunkowo w dorosłym życiu. Faktem jest, że często powtarzamy jakąś opinię, choć tak naprawdę uważamy inaczej. Jednak nie chcemy spotkać się z negatywnym nastawieniem innych np. rodziny, znajomych, kolegów z pracy. Wyobraźcie sobie lawinę krytyki, która by spadła na kogoś, kto by szczerze wyznał, że lubi pieniądze. Że uwielbia widok sumy rosnącej na koncie. Aj, ty okropny materialisto ;-).

PIENIĄDZE SĄ NEUTRALNE

Niestety przypisujemy pieniądzom zbyt wiele cech i możliwości, których one nie posiadają. Pieniądze nie są ani dobre, ani złe. To po prostu środek płatniczy. Pieniądze nikogo nie zmieniają, a tylko uwypuklają cechy, która dana osoba już miała wcześniej. Po prostu z powodu nadmiaru lub braku pieniędzy te cechy stały się bardziej, lub mniej widoczne.

„Pieniądze szczęścia nie dają…” Gdy słyszę to zdanie, to nie do końca wiem, co ktoś chce przekazać. Brak pieniędzy lub ich skąpa ilość też szczęścia nie dają. I dziwnym trafem takie opinie pochodzą zawsze od ludzi, którzy tych pieniędzy za dużo nie posiadają. Pieniądze nie są gwarantem szczęśliwego życia, bo takich gwarancji po prostu nie ma, nic nie zagwarantuje nam szczęścia. Ani młodość, ani miłość, ani rodzina, ani kariera. Na szczęście składa się wiele aspektów. I tak, posiadanie pieniędzy jest jednym z nich, ale w połączeniu z pozostałymi (zależą one od naszych celów życiowych, naszych marzeń – każdy ma inne). Pieniądze umożliwiają nam spełnienie wielu z naszych planów, spokojne życie, możliwość podróżowania, świetną opiekę medyczną, dostęp do najlepszej edukacji itd. Dlatego pora przestać je demonizować. Pieniądze fajne są. A bycie dobrym czy złym człowiekiem zależy od charakteru. Zarówno biedni, jak i bogaci mogą być złymi ludźmi.  Jednak tak samo biedni, jak i bogaci, mogą być dobrymi ludźmi.

PRZEPIS NA KATASTROFĘ

Niestety, często osoby będące w związku, omijają ten temat. Czasem, gdy jedna z nich próbuje zacząć rozmowy, spotyka się z oporem. Najgorzej, jeśli zarabia tylko jeden z partnerów albo ich dochody bardzo się różnią. Wtedy bywa, że ten, kto „przynosi więcej” unika tematu pieniędzy, jest poirytowany, czuje się jak osoba przesłuchiwana, skoro ma się tłumaczyć, ile zarabia i ile wydaje. A tematy pieniędzy, zarobków, wydatków, oszczędzania powinny być obowiązkowo poruszone wiele razy, zanim zdecydujemy się z kimś związać. Powinniśmy wiedzieć, czy oprócz motyli w brzuchach coś jeszcze nas łączy z ta drugą osobą. Osobowość, charakter, podejście do dzieci, macierzyństwa – to jakoś jest ogarniane. Pieniądze = temat tabu.  

Często osoba, która nie pracuje zawodowo lub zarabia mniej, krępuje się, boi, wstydzi zapytać o kwestie finansowe, które przecież także jej dotyczą. Niestety za brak działania czasem dużo się płaci. Jednak przekonanie, że nie ma się prawa dociekać, skoro jest tym „słabszym ogniwem” potrafi skutecznie blokować. Z drugiej strony pojawia się inne pytanie. W jakim miejscu znajduje się związek, w którym partnerzy nie mogą swobodnie ze sobą porozmawiać na temat pieniędzy?

MOTYLE I TAK ODLECĄ

Dlatego w wątku finansów jest tyle nieporozumień, kłótni, żali, pretensji. Często się wstydzimy poruszać ten temat, aby nie wyjść na materialistę. Jednak zamiatanie problemu pod dywan przynosi zawsze, prędzej czy później, katastrofę. Nie da się zbudować szczęśliwego, dobrego związku z człowiekiem, który ma totalnie inne podejście do pieniędzy niż my. Jeśli jesteśmy rozsądni, oszczędzamy, prowadzimy budżet domowy, może i na początku związku, jak jeszcze są motyle w brzuchu, będziemy zachwyceni partnerem który „ma gest”. Który sypie kasą na prawo i lewo, żeby się pokazać, lubi kredyciki, żeby realizować pasje itd. Jednak gdy motyle sobie już polecą (kwestia czasu), to możemy ze zdumieniem ocknąć się w związku, gdzie nie ma żadnego zabezpieczenia finansowego. Gdzie zbiera się sterta niezapłaconych faktur i czekamy w stresie na wizytę komornika albo nie ma z czego zapłacić za kolonie dziecka, bo pieniądze się rozeszły na nie wiadomo co. Doskonały przepis na lawinę problemów to formalny związek osób mających totalnie inne podejście do pieniędzy, zawarty bez intercyzy. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, że będzie źle. Za długi męża czy żony współmałżonek odpowiada solidarnie. I pamiętajmy, że osoba, której pieniądze się nie trzymają, sama nigdy nie zacznie dyskutować na ten temat. Jednak to nas nie zwalnia z tego obowiązku – dbajmy o swoje interesy. Więc rozmawiajmy, rozmawiajmy, rozmawiajmy.  

Upewnijmy się, że nasza druga połówka ma do finansów podobne podejście jak my. Oszczędzimy sobie wielu rozczarowań, nerwów, kłótni, spłacania czyichś długów oraz mnóstwa innych niefajnych sytuacji.

DBAJ O SIEBIE

Pieniądze nie są ani dobre, ani złe. Są neutralne. To decyzje ludzi powodują, że są wydawane na dobre albo złe cele.   

Ja przyznaję się bez bicia – lubię pieniądze. I z tym lubieniem nie mam najmniejszego problemu. Jednak nie zawsze tak było. Musiałam się tego nauczyć. Bo tego da się nauczyć. I bardzo ułatwia to życie.

Poza tym każdy dobrze wie, że „lepiej płakać w mercedesie, niż w tramwaju”. Coś w tym jest.