kredyt

Kredyt i raty 0%

CZYM NAPRAWDĘ SĄ RATY O%

Na początku warto sobie uświadomić, że kredyt 0% to nic innego, jak chwyt marketingowy. Jest to oczywiste, ponieważ wszyscy doskonale wiemy, że za każdy kredyt bank pobiera opłaty i odsetki, niczego za darmo nie daje. A jeśli chce sprawiać wrażenie, że jednak coś daje, to musi z tego coś mieć.

DLACZEGO TEN KREDYT NIC NIE KOSZTUJE?

To już nie jest takie oczywiste, czy na pewno jest on darmowy. Reklamom nie można ufać. Tzw. raty 0% to po prostu kredyt, którego RRSO (Realna Roczna Stopa Oprocentowania) powinna wynosić 0%. Należy oczywiście zawsze sprawdzić, czy w umowie jest wpisana cyfra 0.

Zdarza się także, że sprzedawcy próbują nam sprzedać razem z kredytem dodatkowe produkty, które już są płatne np. karta kredytowa banku, prowizja bankowa, dodatkowe ubezpieczenie kredytu. Przedłużenie gwarancji jest natomiast proponowane zarówno kupującym za gotówkę lub biorącym kredyt – tutaj również należy się dobrze zastanowić i wszystko przeliczyć. Często takie przedłużenie gwarancji to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Zwłaszcza istotne jest zaznajomienie się z warunkami, w jakich to przedłużenie gwarancji nie działa.

Nie podpisuj niczego, dopóki nie przeczytasz całej umowy i nie będziesz pewna, że wszystko rozumiesz. Ten drobny druczek na samym dole również musisz przeczytać. Jeśli podpiszesz umowę, to jest ona wiążąca i na nic zdadzą się późniejsze tłumaczenia, że się czegoś nie doczytało itd.

CZY NIE PRZEPŁACASZ BIORĄC KREDYT NA RATY 0%?

Zdarza się także, że produkty, które można kupić na raty 0%, są droższe niż identyczne, proponowane w innych sklepach, gdzie nie ma możliwości wzięcia takiego kredytu. Więc w sytuacji, gdy dysponujemy gotówką i kredyt z ratami 0% bierzemy wyłącznie po to, aby posiadaną gotówkę zainwestować,  nie ma raczej sensu.

Bywa też, że sklep podnosi ceny produktów, które będzie można kupić na raty 0% i dzieli się zyskiem z bankiem. Sklep i bank wychodzą na swoje, Ty tracisz. Gdy oferta się kończy, cena produktu spada, aby być konkurencyjna dla klientów płacących gotówką.

ZALETY I WADY KREDYTU Z RATAMI 0%

Generalnie osobiście jestem przeciwniczką kredytów z wyjątkiem kredytu hipotecznego, ale życie różnie się układa. Każdy na różnych etapach ma inną sytuację finansową i do niej powinnyśmy dostosowywać nasze decyzje.  

Dla np. samotnego rodzica, dysponującego jedną wypłatą może być niemożliwe zakupienie dla dziecka komputera, który się zepsuł. Albo pralki czy lodówki, które wyzionęły ducha. To są sytuacje wyższej konieczności, a nie kaprysy. Oczywiście najlepiej dysponować funduszem awaryjnym na takie sytuacje. Jednak inaczej zarządza się finansami, mając dwa dochody w domu, niż mając tylko jeden. To dwa inne światy.

Jeśli inwestujemy nasze oszczędności i zakładamy (na ile to możliwe), że nasze działania przyniosą nam zysk, to wygraliśmy. Dany produkt kupiliśmy za raty 0%, a zainwestowane pieniądze zarobiły, więc spłacamy kredyt i jesteśmy do przodu.

Zaciągając ten kredyt, należy być bardzo ostrożnym, bo może się zdarzyć, że kupimy rzecz, która nie jest niezbędna, ale nam się podoba. Na którą nie mamy odłożonych pieniędzy (czyli nas nie stać), ale która jest dostępna dla nas, jeśli weźmiemy kredyt np. nowiutki iphone.

KREDYT Z RATAMI 0% ,TO JEDNAK NADAL KREDYT

Każda rata kredytu to dług i jest obciążeniem dla domowego budżetu.

Powinniśmy sprawdzić, czy damy radę normalnie żyć, spłacając tę ratę. Może i jest na 0%, ale spłacamy już konkretne pieniądze.

Sprawdźmy, zwłaszcza jeśli zakup jest tzw. kaprysem, jak kupno odbije się na naszej codzienności. Czy będzie nas stać żyć na takim samym poziomie? Czy trzeba będzie ciąć inne wydatki i z czegoś zrezygnować, bo kwota kredytu jest znacząca? A jeśli zrezygnować, to z czego i na jaki czas?  

Jeśli mamy dzieci to zastanówmy się, czy uszczęśliwią je nowe meble w salonie, jeśli przez wiele miesięcy zostaną pozbawione wycieczek, wyjścia do kina czy na pizze? Czy nie lepiej na te meble po prostu zacząć spokojnie odkładać, kupić je później za gotówkę i  przez ten czas fajnie, normalnie żyć?

Każdy musi sam zdecydować. Na pewno dużo lepiej się śpi ze świadomością, że nie ma się żadnych kredytów. Jednak są w życiu sytuacje, gdzie ten kredyt nie będzie największym złem. Tylko trzeba przeliczyć, czy stać nas na niego. Czy bierzemy ten kredyt, bo musimy kupić coś niezbędnego jak np.  pompę ciepła, a odłożenie na nią zabrałoby wiele miesięcy lub lat? Czy też kupujemy nowy telewizor, choć nasz stary ciągle działa, ale już taki jakiś niemodny się zrobił?