karoca

Kopciuszek. Bajka ku przestrodze?  

kopciuszek

KOPCIUSZEK

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami … jak dalej toczy się ta opowieść, wie na pewno każda z nas.

Od kiedy pamiętam, ta bajka działała mi na nerwy. Nawet jako brzdąc jej nie lubiłam, nie pasowała mi w ogóle. Nie rozumiałam, dlaczego Kopciuszek zgadzała się na poniżanie, wykorzystywanie, nigdy nic nie powiedziała. Ta jej totalna akceptacja wszystkiego, co jej się „przydarzało”, irytowała mnie niemożliwie. Zaczęłam uważać, że ta bajka nie jest najlepszym wyborem jako opowieść na dobranoc dla dziewczynek. I po wielu latach, nadal tak uważam.

Bardzo możliwe, że słuchając, czytając lub oglądając tę bajkę w dzieciństwie, lub w towarzystwie Waszych córek, byłyście zachwycone miłosną historią, słodkim happy-endem. Nie zwróciłyście uwagi na pewne zachowania Kopciuszka, którymi mówiąc dyplomatycznie, sama się sabotowała. Zachowania, przez które jej życie było takie beznadziejne (dopóki oczywiście nie pojawił się książę – jakżeby inaczej mogło być).

BĄDŹ POPYCHADŁEM A CZEKA CIĘ SUPER ŻYCIE. NAPRAWDĘ?

Kopciuszek ciągle ciężko pracowała, za nic nie otrzymywała zapłaty. Było to dla niej ok.  Mieszkała w złych warunkach, które akceptowała. Były dla niej ok. Była źle traktowana przez macochę i jej córki. Było to dla niej ok. Cokolwiek jej się przydarzało, było dla niej ok. Nie czuła się oczywiście szczęśliwa, ale nie robiła nic, aby to zmienić. Nawet nie spróbowała. Ani razu.

Więc żyła, przyjmując bez skargi wszystkie bolesne życiowe lekcje, jednak wiadomo, że zgodnie z bajkowymi zasadami, takie poświęcenie musi być wynagrodzone. Pojawia się więc dobra wróżka no i oczywiście – książę. Bo bez księcia ta cała historia nie miałaby sensu. Całe życie Kopciuszka się odmienia. Tak po prostu samo z siebie.  Parę machnięć czarodziejską różdżką i wszystko dzieje się samo. Oczywiście, dzieje się dobrze.

Z tej bajki wynika morał taki, że jeśli siedzisz cicho, dajesz się wykorzystywać, niczego nie robisz, aby zmienić swoje złe położenie, wszystko jak leci, pokornie akceptujesz, to jest to najzupełniej normalne. I tak pojawi się ktoś, kto za Ciebie naprawi to, co nie działa. Ty nie musisz nic robić, nic od Ciebie nie zależy. W nagrodę za bierność dostaniesz nowe, wspaniałe życie.  

Z DESZCZU POD RYNNĘ...

Zgodnie z opowieścią o życiu Kopciuszka powinnyśmy siedzieć w kącie. Nie być sprawcze. Nie buntować się i nie stawiać, gdy coś nam nie pasuje. Tak, jakby nasze życie zależało tylko od decyzji innych ludzi. Wszystko powinno nam pasować, nawet jeśli nie pasuje. Ponieważ jeśli będziemy posłuszne i grzeczne, dostaniemy nagrodę. Księcia z pałacem. A potem co? No właśnie nie bardzo wiadomo, bo bajki się kończą zwykle, że „żyli długo i szczęśliwie” co tak naprawdę może znaczyć cokolwiek. Prawdopodobnie jednak nastąpi powtórka z historii z wyjątkiem tego, że teraz będziemy robić to, czego chce książę. Przecież do tej pory nie miałyśmy własnego zdania na żaden temat, więc jakim cudem nagle staniemy się kobietami dbającymi w związku o swoje interesy? Bo skoro nasze życie się „niby” zmieniło bez naszego udziału, bez naszych działań to znaczy, że my się nie zmieniłyśmy i jesteśmy nadal takie same. Kopciuszek dalej będzie Kopciuszkiem. Tylko teraz podporządkuje się decyzjom księcia i jego otoczenia. Książę przecież nawet nie zna Kopciuszka. Ona tylko przytakuje, na wszystko się zgadza. Niby jest, ale tak naprawdę jej nie ma. Czy takie wzorce chcemy przekazywać dziewczynkom?

MOJA DROGA, TAK NIE RÓB!

Jak więc podejść do tej w sumie bądź co bądź klasycznej bajki? Przesłanie jest problematyczne, niby happy-end wcale nim nie jest. Czy przekazywać tę historię dalej? Oczywiście, że tak. Jednak jako przestrogę. Tłumaczyć dziewczynkom, dlaczego zachowanie Kopciuszka jest nieprawidłowe. Tłumaczyć im, jakie mogłaby mieć życie, gdyby o siebie zawalczyła. Gdyby zmiany w jej życiu były wynikiem jej decyzji, gdyby uwierzyła, że może zmienić swoje życie, choć będzie to trudne. Że ma tę moc. Jest sprawcza. Nie jest kukiełką. Nie musiałaby czekać aż ktoś ją „uratuje”. I czy aby na pewno „uratuje”? A jeśli na zamku też są ludzie, którzy źle jej życzą, teściowie, którzy po pierwszym zachwycie zmienią zdanie? Jak sobie poradzi Kopciuszek w tym świecie? A jeśli znudzi się księciu i poszuka on sobie nowego Kopciuszka do kolekcji? Kopciuszek sobie nie poradzi, bo nie umie dokonywać zmian.

ŻYŁA DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE - TO ZALEŻY TYLKO OD CIEBIE!

Oczywiście można na Kopciuszka patrzeć przez pryzmat ofiary, która słaba psychicznie nie miała siły postawić się oprawcom i w ciszy akceptowała to, jak była traktowana. Osobom prześladowanym, żyjącym w toksycznym świecie jest bardzo trudno się z niego wyrwać. Możliwe, że Kopciuszek była ofiarą, która zaakceptowała to, co się dzieje, bo nie wierzyła, że może coś zmienić – tego nie wiemy, bo pojęcia nie mamy, co myślała. Albo była ofiarą i bała się coś zmienić, albo wybrała życie smutne, ale wygodne w stylu „no tak już mam, taki mój pech i nic na to nie poradzę”. Głównym problemem jest to, że w tej bajce pokazujemy dziewczynkom, że bez względu na to, co kierowało decyzjami Kopciuszka, ktoś rozwiązał za nią jej problemy. Ona nie musiała nic robić, nie ryzykowała, nie działała. Tak jakbyśmy chcieli im powiedzieć, że nie trzeba szukać pomocy, walczyć o swoje, gdy jesteśmy nieszczęśliwe. Bo ktoś nas w końcu z tego wyciągnie. Jednak w prawdziwym życiu nikt za nas niczego nie zrobi. I właśnie dlatego ta bajka jest tak niebezpieczna. Pokazuje, że nawet jeśli Twoje życie jest niedobre, to masz akceptować takie, jakim jest. Jeśli ma się odmienić, to się odmieni. Za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Jednak życie to nie bajka. Musimy same dbać o swoje sprawy i żyć tak, jak chcemy. To my decydujemy. Nie jesteśmy czyimiś marionetkami. Nasze życie zależy od nas.